Trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów w tych okolicach to nic nowego. Występują tu od tysięcy lat. Podobno to właśnie na Santorini znajdowała się mityczna Atlantyda. Dowodów na to nie ma, ale wiadomo, że już przed tysiącami lat rozwinęła się tu cywilizacja. Wszystko skończyło się ok. 1600 r. p.n.e. kiedy wyspa została zniszczona w wyniku silnego wybuchu wulkanu. Jej spora część zapadła się i została zatopiona na głębokości 300-400 m pod poziomem morza. W wyniku eksplozji powstało ogromne zagłębienie (kaldera) o średnicy 10 km (jedno z największych na świecie) oraz olbrzymie fale tsunami o wysokości dochodzącej do 200 metrów! Wybuch przyczynił się także do znacznego zniszczenia Krety położonej o ponad 110 km dalej. Po raz ostatni wulkan obudził się w roku 1950, a sześć lat później na wyspie doszło do potężnego trzęsienia ziemi, w wyniku którego zginęło kilkadziesiąt osób.

Na Santorini można się wybrać na jednodniową wycieczkę statkiem z Krety i wielu wypoczywających tam turystów decyduje się na to. Czasu na zwiedzanie nie ma zbyt dużo, ale i tak warto zobaczyć jedno z najpiękniejszych i najbardziej romantycznych miejsc na ziemi. Białe domki z niebieskimi okiennicami i drzwiami oraz kościółki z niebieskim dachami zachwycą każdego.

Wyspa wita turystów prawie pionową, granitową skałą. Widać ją już z daleka. To właśnie skutek działania wulkanu. Wielkie pasażerskie statki przypływają do portu Ormos Athinios, a stamtąd małymi łodziami motorowymi turyści dowożeni są do pobliskiego portu w Skala Firas. Stamtąd jest najbliżej do stolicy wyspy — Firy. Żeby tam się dostać, trzeba jednak wejść na szczyt dwustumetrowego, prawie pionowego, klifu. Można samemu mozolnie wspinać się po blisko sześciuset stopniach schodów lub wjechać na górę kolejką linową. Wielu turystów wybiera jednak trzecią opcję — osiołki, na których grzbietach szybko, choć nie bez emocji można pokonać całą trasę. Na szczycie zdumionym turystom ukazują się niemal zaczepione na skale białe domki nazywane przez miejscowych „skafta”. Na ich tarasach znajdują się dziesiątki przytulnych tawern i restauracji, w których zawsze można spotkać turystów.

Zwiedzanie Firy to jeden malowniczy spacer. Na przybyszów czekają wspaniałe widoki, urokliwe tawerny i sklepiki z pamiątkami, w których można kupić niemal wszystko. Fira jest także siedzibą prawosławnego biskupa, warto więc odwiedzić katedrę metropolitarną z XIX wieku, która została odrestaurowana po trzęsieniu ziemi z 1956 roku. Co ciekawe, podobno na całej wyspie zbudowano aż 450  kościółków, a wiele z nich ma charakterystyczne niebieskie kopuły, w których odbijają się promienie słoneczne. W Firze jest też interesujące muzeum archeologiczne, w którym zgromadzono eksponaty zebrane podczas wykopalisk. Najstarsze z nich pochodzą z III wieku przed naszą erą.

Aby poznać prawdziwe piękno Santorini najlepiej uciec z zatłoczonej Firy do pobliskich miasteczek. Turyści chętnie wybierają Oię, która leży na północnym krańcu wyspy, dziesięć kilometrów od stolicy. To jedna z najbardziej malowniczych miejscowości na Santorini i jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Grecji. Słynie z niezwykłego uroku, widoków na kalderę, charakterystycznych białych domów oraz pięknych, prawosławnych świątyń z niebieskimi kopułami. W mieście jest też wiele galerii sztuki i pracowni artystycznych, w których prezentowane są prace miejscowych artystów. Warto też zajrzeć do kościoła Panagia, którego wnętrze pokryte jest malowidłami i ikonami oraz do miejscowego Muzeum Morskiego. Innymi charakterystycznymi budowlami w mieście są wiatraki, w których mielono niegdyś zboże. Na zdjęciach wyglądają niesamowicie, zwłaszcza o zachodzie słońca.  Pewnie dlatego każdy turysta je fotografuje.

Kilka godzin na zwiedzanie wyspy to zdecydowanie za mało. Nie można zobaczyć wszystkiego, chociażby plaż, a są one jednymi z najpiękniejszych  w Grecji. Znajdziemy tam nie tylko białe piaszczyste plaże, ale też czarne, a nawet czerwoną. Ta ostatnia, znana jako Kokkini Paralia, to jedna z najpiękniejszych na Santorini, a swoją nazwę zawdzięcza przylegającym do niej czerwonym skałom.

Lepiej więc zostać na Santorini dłużej, choć hotele nie są tam tanie, a Fira uważana jest za jedno z najdroższych miast w całej Grecji. Turystów to jednak nie odstrasza. Przyjeżdżają tu z całego świata, podziwiają zawieszone na skałach białe domki, kościoły i szybko ulegają niesamowitemu klimatowi tego miejsca.

Tekst i zdjęcia: Mirosław Mikulski