Fot. Cezary Rudziński

W programie „W rytmie slow, w kolorze silver” były przewidziane m.in. wyjazdy studyjne dla dziennikarzy. Przygotowała go i świetnie prowadziła Magdalena Kowalczyk z Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Świętokrzyskiego w Kielcach. Co nam pokazała i co mogliśmy zobaczyć w ciągu trzydniowego wyjazdu? Przeczytacie o tym w kilku częściach, gdyż jedna relacja to stanowczo za mało.

Wyruszyliśmy z Kielc rano, najpierw do dwóch rezerwatów przyrody. W regionie świętokrzyskim terenów zielonych jest bowiem sporo, zwłaszcza w jego północnej części, nad rzeczkami Czarna i Kamienna. Zwiedzanie zaczęliśmy od rezerwatu Gagaty Sołtykowskie w gminie i nadleśnictwie Stąporków w powiecie koneckim. Są w nim dwie szczególne atrakcje. Pierwsze to stara, nieczynna glinianka, w której w połowie lat 70. XX wieku znaleziono gagaty, czyli jurajską odmianę węgla brunatnego, tak zwaną „karpinę”. W przeszłości gagaty wykorzystywano do wyrobu biżuterii i figurynek o magicznym znaczeniu. Z tego minerału w okresie powstań narodowych wykonywano biżuterię żałobną. Właśnie taką patriotyczną biżuterię wytworzoną po Powstaniu Styczniowym mogliśmy obejrzeć następnego dnia w sali muzealnej opactwa cystersów w Wąchocku. W XIX wieku z gagatu wyrabiano także ozdoby dandysów, dość dwuznacznych elegantów w czasach, gdy noszenie ozdób przez mężczyzn dopiero raczkowało. Od nazwy tych kamieni nazywano ich trochę pogardliwie Gagatkami.

Drugą atrakcją w rezerwacie są zachowane tropy… dinozaurów sprzed około 200 milionów lat. Odciśnięte zostały w błocie, które najpierw stwardniało, a następnie przykryte kolejną warstwą skamieniało. Odkryto je w 1997 roku, co oprócz znajdujących się tu gagatów sprawiło, że utworzono tu rezerwat. Ma on powierzchnię nieco ponad 13 ha i obejmuje obszar dawnej kopalni gliny, a także okoliczne tereny leśne.

Tutejsze błocko, zwłaszcza o tej porze roku, trochę utrudnia dojście do drewnianego pomostu wbitego w bagnisty teren, który stanowi fragment wytyczonego szlaku turystycznego. Prowadzi on do nakrytych dachem wspomnianych już tropów dinozaurów. Same tropy zwierząt w dolinie meandrującej rzeki sprzed tak wielu milionów lat szczególnie efektowne nie wyglądają, mają jednak ogromne znaczenie naukowe. Poza tym fakt, że ogląda się coś aż tak starego, robi wrażenie.

O szczegółach odkrycia informują stojące obok tablice. Jak się okazuje są to tropy dwunożnych dinozaurów drapieżnych teropodów (Kayentapus), czworonożnych dinozaurów roślinożernych zauropodów (Parabrontopodus) oraz stada młodych zauropodów, co okazało się światowym ewenementem. Ponadto jest też duży, 60 centymetrowy, trop drapieżnego allozauroida.

Kolejnym naszym przyrodniczym celem okazały się Skałki Piekło pod Niekłaniem w tej samej gminie i nadleśnictwie, co Gagaty Sołtykowskie. Skałki to rezerwat utworzony w 1959 r. w celu ochrony znajdujących się tu malowniczych i osobliwych form skalnych — skupisk ostańców rozciągających na długości kilkuset metrów. „Wyrzeźbione” zostały w trakcie procesów erozyjnych triasowych i dolnojurajskich piaskowców. Mają one wysokość od 2 do 8 metrów, fantastyczne kształty, piękne zabarwienie i osnute są legendami. Rezerwat o powierzchni 6 ha jest ponadto bogaty we florę i faunę. Są tu m.in. około 200-letnie sosny i dęby, oraz bardzo rzadkie paproci zanokcicy północnej (Asplenium septentrionale) – reliktu klimatu polodowcowego. Niestety, dotarcie do tych skałek okazało się trochę męczące, gdyż wjazd z szosy na prowadzącą do podejścia do nich drogę jest obecnie w przebudowie. Wkrótce powstanie tam też spory parking, ale aktualnie na drogę nie da się wjechać i trzeba przejść w jedną stronę ok. 1,5-2 km. Samo podejście do skałek po niezbyt wysokim, ale gliniastym gruncie po deszczu okazało się nieco utrudnione. Na szczęście obiad już po dotarciu do tych dwu rezerwatów podreperował nasze siły. Był zarazem jednym z pięciu posiłków w naszym programie obejmującym także degustacje regionalnych potraw.

W restauracji w hotelu „Promień” w Skarżysku-Kamiennej zaserwowano nam jako zupę — krem z dyni z prażonymi pestkami, filet z kaczki z sosem pomarańczowym, mikrokopytkami i buraczkami, a dla unikających mięsa i dietetyków gnocchi – włoskich klusek mączno-ziemniaczanych z młodym szpinakiem i parmezanem. Na deser zaś sernik z owocami. Natomiast – żeby skończyć z tematem „dla podniebienia” – na kolację w restauracji hotelu „Europa” w Starachowicach była przystawka  focaccia/prosciutto/rukola/gruszka/rzodkiewka/pomidor suszony/oliwa – ew. wersja vege. Jako zupa — krem z młodych porów ze sticksami ziemniaczanymi. Danie główne to z kolei kurczak kukurydziany, czyli karmiony kukurydzą, ziemniaki puree, czerwona kapusta kompresowana plus marchewka sosus vide. Dla dietetyków łosoś z ryżem jaśminowym i mix sałat oraz deser z karty.

Popołudnie spędziliśmy w Muzeum Przyrody i Techniki „Ekomuzeum” w Starachowicach. Mieści się ono w dawnej hucie – zakładach wielkopiecowych. Przy okazji zwiedzania nie zabrakło oczywiście informacji, że wytopem żelaza z rudy w dymarkach świętokrzyskich zajmowano się już 2 tys. lat temu. W XVI w. wydobyciem rudy i jej przetopem parali się tutejsi cystersi, którzy w roku 1789 wbudowali nawet wielki piec. Później uprzemysłowienie tego regionu w Królestwie Polskim prowadził Stanisław Staszic i właśnie z tamtych oraz nieco późniejszych  czasów zachowało się sporo zabytków przemysłowych m.in. wielki piec z roku 1899.

Obszar dawnej huty z pajęczyną torów kolejowych, którymi dowożono koks i rudę oraz zespół innych budynków jest jednym z ciekawszych w Polsce obiektów poprzemysłowych z zachowanym pełnym ciągiem technologicznym. Imponujący jest zwłaszcza wielki piec z 1899 roku o pojemności 250 m³ wraz z ciągiem torowisk oraz wieżą dostarczającą materiały do wytopu surówki, a także jedna z największych na świecie maszyn parowych ze specjalnym systemem filtrów. W latach 20. XX w. istniały tu zakłady zbrojeniowe, a po drugiej wojnie światowej Fabryka Samochodów Ciężarowych „Star”.

W odrębnej części muzeum wyeksponowano najcenniejsze i najbardziej znane samochody produkowane w Starachowicach. Wystawę otwiera jednak armata polowa kaliber 105 wzór 29 produkowana tu od roku 1934 na potrzeby Wojska Polskiego. Prezentowane samochody to m.in. wierna replika „papamobile”, Stara 660M2, którym podróżował podczas pielgrzymki do Polski papież Jan Paweł II oraz oryginalny Star, który uczestniczył w rajdzie Paryż – Dakar. Ponadto jest tam też kilkanaście Starów 20, modelu produkowanego tu w latach 1948-1957 na potrzeby wojska, straży pożarnej i milicji oraz transportu towarowego. Drugą, wyodrębnioną ekspozycją w jednej z dużych dawnych hal produkcyjnych, jest ogromny zbiór różnego rodzaju silników.

Trzecia ekspozycja to Świętokrzyski Park Jurajski. Najbardziej rzucają się tam w oczy modele dinozaurów i innych prehistorycznych zwierząt. W sumie znajduje się w nim około 5000 okazów paleontologicznych i geologicznych, a wśród nich m.in. najstarsze na świecie ślady łap zwierząt – poprzedników ery jurajskich dinozaurów. Przy czym niezwykły klimat wystawy tworzą wykonane z troską o najdrobniejsze detale modele oraz scenografia obrazująca świat sprzed ponad 200 milionów lat. Wrażeń z pierwszego dnia tej podróży studyjnej było więc mnóstwo.

Fot. Cezary Rudziński

Źródło i zdjęcia: Cezary Rudziński