Siedziba Deutsches Technikmuseum znajduje się na terenie dawnego stacji kolejowej Anhalter Bahnhof, a hala wejściowa usytuowana jest w budynku z 1908 r. Początki muzeum sięgają 1906 roku, kiedy to w starym dworcu Berlin Hamburger Bahnhof powstało Królewskie Muzeum Transportu i Konstrukcji. W 1982 r. z eksponaty zostały przeniesione na teren dawnej stacji towarowej Anhalter. Na blisko 30 tys. metrach kwadratowych umieszczono tu wystawy poświęcone m.in. lotnictwu, żegludze, kolejnictwu, transportowi drogowemu, technice filmowej i fotograficznej, informatyce oraz wielu innym.

Deutsches Technikmuseum widać już z daleka. Wszystko z powodu zabytkowego samolotu transportowego Douglas C-47B Skytrain zwanego tu “rodzynkowym bombowcem”, który został umieszczony na jego dachu. Tak w czasie blokady Berlina Zachodniego w latach 1948–1949 nazywano samoloty transportowe przewożące zaopatrzenie dla miasta. Nazwa pochodzi stąd, że wielu pilotów podchodzących do lądowania zrzucało przez okna słodycze dla dzieci. Zwyczaj zapoczątkował porucznik Gail Halvorsen, ale amerykańskie dowództwo szybko przejęło inicjatywę nadając operacji nazwę Little Vittles.

W berlińskim muzeum zgromadzono ok. 40 samolotów, szybowce oraz rakiety z czasów II wojny światów. Wśród nich jest wiele ciekawych eksponatów np. Cessna 172, którą 19 -letni wówczas Mathias Rust w 1987 r. nielegalnie przekroczył granicę powietrzną ZSRR i wylądował w Moskwie na Placu Czerwonym. Inny biały kruk to Messerschmitt Bf 110 F-2 , jeden z trzech zachowanych na świecie oraz Messerschmitt Bf 109 E-3, który w 1940 r. podczas kampanii norweskiej został zmuszony do lądowania na zamarzniętym jeziorze i zatonął gdy lód się stopił. W 1993 r. samolot został wydobyty w dna i odrestaurowany. W muzeum można też podziwiać mniej znany odrzutowy “myśliwiec ludowy” – Heinkel He 162 Volksjäger przyjęty na wyposażenie Luftwaffe pod koniec II wojny światowej. Na wysokości 6 tys. metrów osiągał on prędkość 905 km/h i był najszybszym na świecie myśliwcem odrzutowym pierwszej generacji. Jego zasięg wynosił ponad 900 km, a prędkość wznoszenia prawie 600 m/min. Był też wyposażony w fotel katapultowany! Z czasów wojny zachował się także odrestaurowany Junkers Ju 88. oraz wrak szturmowego Ju-87 Stuka. Jest też nieśmiertelna „Ciotka Ju”, czyli Junkers Ju 52 i spora kolekcja silników lotniczych.  

Z konstrukcji bardziej współczesnych możemy podziwiać m.in. polskiego Lima-2 z biało-czerwoną szachownicą, który wcześniej latał w Radomiu oraz jego natowski odpowiednik F-86 Sabre, a właściwie jego licencyjną wersję Fiat F-86K Sabre wyprodukowaną we Włoszech.

W Niemieckie Muzeum Techniki zgromadzono ponad 25 tys. eksponatów i każdy znajdzie tu coś dla siebie. Na pewno oprócz samolotów duże wrażenie robi dział kolejnictwa oraz żeglugi. Ten pierwszy umieszczono w dwóch przerobionych lokomotywowniach z XIX wieku. W zbiorach znajdziemy m.in. wagon należący do ostatniego niemieckiego cesarza Wilhelma II, wagon wykorzystywany do deportacji Żydów w czasie II wojny światowej oraz dawna maszyna parowa. Są tu nawet lokomotywy z Polski! W sekcji żeglugi zgromadzono ponad tysiąc eksponatów. Jednym z nich jest holownik Kurt-Heinz czy wrak łódki z XIX wieku. 

Muzeum naprawdę robi wrażenie na każdym, kto je odwiedził. Eksponatów jest tyle, że w ciągu kilku godzin trudno wszystko dokładnie obejrzeć. Jeżeli zdecydujemy się na wizytę tutaj, to od razu trzeba zarezerwować sobie na to sporo czasu.  

Tekst i zdjęcia: Mirosław Mikulski