Historia lotniska Berlin – Gatow jest niezwykle ciekawa. Otwarto je w 1936 roku, a w czasach III Rzeszy istniał tu duży ośrodek szkoleniowy Luftwaffe. W 1945 r. obiekt zajęli Rosjanie, ale po podziale Berlina na strefy okupacyjne lotnisko przypadło Brytyjczykom, którzy założyli tu bazę RAF. Warto wiedzieć, że czasie blokady Berlina Zachodniego przez Rosjan w latach 1948- 1949 to właśnie do Gatow przyleciał pierwszy samolot z zaopatrzeniem dla miasta, a potem lądowała tu, aż jedna trzecia alianckich maszyn.

Baza RAF położone w pobliżu granicy z NRD, była ważnym ogniwem zimnej wojny i istniała aż do 1994 r. Następnie przejęli ją Niemcy i rok później powstało tu muzeum. Historia tej placówki zaczęła się jednak dużo wcześniej, bo już w 1957 roku w Appen niedaleko Hamburga. Tam powstała niewielka, prywatna kolekcja lotniczych mundurów i pamiątek oraz uzbrojenia. Z czasem zbiory wzbogaciły się o samoloty, śmigłowce, silniki lotnicze itp. W 1987 roku placówka została przejęta przez Bundesluftwaffe, a po zjednoczeniu Niemiec muzeum było jednym z pierwszych, które przeniesiono do Berlina.

Muzeum posiada w swojej kolekcji kilkaset tysięcy eksponatów, w tym ponad 200 samolotów i śmigłowców. Większość z powojennych samolotów jest prezentowanych na zewnątrz, na pasach startowych, ale są też dwa hangary i budynek dawnej wieży,  w których przechowywane są eksponaty. Na pewno warto obejrzeć niemiecki rakietowy myśliwiec  Me-163 Komet z końca II wojny światowej. Zbudowano tylko 320 sztuk tego samolotu i ten jest jednym z niewielu, który dotrwał do naszych czasów. Maszyna wznosiła się z imponującą prędkością 160 m/s i osiągała pułap 15 500 m, ale jej zasięg wynosił ledwie 100 km i Me-163 nie wpłynął na losy wojny.

Z czasów II wojny światowej pochodzi też m.in. słynny Messerschmitt Bf-109, działko przeciwlotnicze 8,8 cm Flak 36/37 czy ciągnik gąsienicowy NSU-Kettenkrad.

Miłośników awiacji na pewno ucieszy widok oryginalnych samolotów, oraz ich replik z okresu I wojny światowej i z czasów pionierów lotnictwa m.in. repliki Farmana III z 1909 r., trójpłatowego Fokker Dr I, którym podczas I wojny światowej latał słynny Czerwony Baron czy Siemensa- -Schuckerta D.III – niemieckiego dwupłatowego myśliwca z 1917 r. Z maszyn alianckich zobaczymy m.in. replikę szkolnego Avro 504 K z 1918 r., który podczas wojny był pierwszym zestrzelonym samolotem Ententy. Trzy samoloty tego typu były także pierwszymi maszynami alianckimi bombardującymi w 1914 roku Niemcy. W latach 1913-1932 wyprodukowano ponad 8 tys. podobnych samolotów.

W hangarach można też podziwiać część współczesnych samolotów i śmigłowców m.in. amerykański myśliwiec F-104G Starfighter. Był on trudny w pilotażu i ze względu na częste wypadki maszyny te nazywano „owdawiaczami. W ich katastrofach zginęło aż 115 niemieckich pilotów. Największym z eksponatów w Gatow jest transportowy C-160 Transall oraz rozpoznawczo-patrolowy Breguet Br.1150 Atlantic. Są też oczywiście wszystkie typy migów używanych niegdyś przez armię NRD. Obok najnowszego MiG-29 ustawiono terenowego Trabanta 601 Kübelwagen bez drzwi i z odsuwanym dachem. Enerdowska straż graniczna używał takich samochodów m.in. do patrolowania Muru Berlińskiego. Groźnie wygląda również radziecki Mi-24, który siał postrach m.in. podczas wojny w Afganistanie w latach 80. ubiegłego wieku. Te opancerzone śmigłowce bojowe nazywano tam “latającymi diabłami”.

Oprócz samolotów i śmigłowców w muzeum zobaczymy m.in. systemy radarowe, rakiety przeciwlotnicze, a także urządzenia nawigacyjne i szkoleniowe. Jest tu nawet amerykański skrzydlaty pocisk MGM-1 Matador o napędzie odrzutowym z lat 50. ubiegłego wieku, które niegdyś przenosił ładunki z głowicą jądrową i służył do niszczenia ważnych celów. Duże wrażenie robi mapa NRD z naniesionymi cyrylicą nazwami radzieckich lotnisk wojskowych. Interesująco prezentuje się także zbiór mundurów lotniczych, zwłaszcza jeden z nich należący do marszałka i dowódcy Luftwaffe, Hermana Goeringa.

Trzeba przyznać, że ilość i jakość zgromadzonych w Gatow eksponatów naprawdę robi wrażenie. Wizyta w tym miejscu to prawdziwa gratka dla każdego miłośnika lotnictwa.

Tekst i zdjęcia: Mirosław Mikulski