Pięć godzin w podróży, po brzegi wypełnione atrakcjami? Tak, i to pięć dni z rzędu. 11 lutego 2025 roku, Pociąg do Kultury (po niemiecku Kulturzug) wyruszył z Warszawy przez Poznań do Berlina. Był to jego pierwszy raz na tej trasie i przyznajemy — wszystko przebiegło ekspresowo.
Projekt Kulturzug, czyli Pociąg do Kultury, działa prężnie już od 2016 roku. To międzynarodowe połączenie kolejowe kursuje w każdy weekend między Berlinem a Wrocławiem, a jego największą zaletą jest bogaty program kulturalny. Koncerty, spotkania literackie, warsztaty, animacje językowe, dyskusje… to one tłumnie przyciągają podróżujących i przyczyniają się do corocznego sukcesu inicjatywy.
Pociąg do Kultury jeździ na trasie Berlin-Wrocław już prawie od dekady i cieszy się ogromnym powodzeniem. Nic więc dziwnego, że z początkiem tego roku padł pomysł rozszerzenia projektu na inne miasta. I tak oto, pod hasłem „Miasta Poruszają – Städte bewegen”, 11 lutego 2025 roku wyruszył z Warszawy przez Poznań do Berlina pierwszy, dalekobieżny pociąg PKP Intercity ze specjalnie zaprojektowanym wagonem kulturalnym. I kursował tak przez pięć dni — aż do 16 lutego. Co było w programie?
Format kulturalny otworzyła dynamiczna animacja językowa o nazwie “Świat języków”, podczas której podróżujący mieli okazję do zapoznania się między sobą, rozmowy i twórczej wymiany pomysłów. Następnie odbyła się prezentacja książki “Atlas dziur i szczelin” Michała Książka, rozmowa z autorem i odczyt wybranych fragmentów w dwóch językach — po polsku i po niemiecku.
W drugiej połowie programu zrobiło się nieco dynamiczniej — Arne Krasting i Agata Rakszewska zabrali widzów w muzykalną podróż w czasie do Berlina lat 20. połączoną z warsztatami z charlestona, a dyrygent Grzegorz Wierus podzielił się swoją wiedzą na temat sztuki dyrygentury — przy okazji prowadząc warsztaty ze śpiewu. Jeśli zastanawiacie się, jak wygląda pociąg, w którym niemal każdy śpiewa i tańczy, musicie koniecznie przejechać się Kulturzugiem — to jedyne takie doświadczenie, które zapada w pamięć.
Warto podkreślić, że osią programu „Miasta Poruszają – Städte bewegen” było spotkanie i dialog. Czy się udało? Jeszcze jak!
Organizatorzy Pociągu do Kultury dość trafnie wyszli z założenia, że Kulturzug powinien być czymś więcej niż tylko środkiem transportu. Stworzyli więc miejsce, w którym nieznane sobie dotąd osoby, pochodzące z różnych miast i regionów (w tym również występujący artyści i ich widownia), mają szansę stać się wspólnotą — choćby na tę jedną, trwającą pięć godzin podróż.
Wnętrze wagonu zostało zaprojektowane tak, by sprzyjać rozmowom — jest tu mnóstwo miejsc siedzących (pufy i kanapy) oraz mapa, na której można zaznaczyć pinezką miejsce swojego urodzenia. Ma to na celu sprawdzenie, czy w wagonie są jeszcze inni podróżujący, pochodzący z tej samej miejscowości i oczywiście otworzenie pola do rozmowy. Największym zaskoczeniem było jednak to, że w Kulturzugu nawet kolory mają sens — zielony wywołuje poczucie spokoju i wyciszenia, a żółty i pomarańczowy wzbudzają ciepło i energię.
Podsumowując, Pociąg do Kultury to inicjatywa, o której nie da się mówić źle. Jest idealnym lekiem na długą i monotonną podróż, szczególnie w jesienno-zimowych miesiącach, kiedy pogoda za oknem niespecjalnie dopisuje. Za to ciekawi ludzie, inspirujące rozmowy, śmiech, taniec, śpiew — potrafią działać kojąco. I pomyśleć, że wystarczy zrobić ten pierwszy krok i… wyjść ze swojego przedziału. A później już tylko z górki — wsiąść do pociągu (a raczej wagonu) nie byle jakiego, bo takiego, jadącego w stronę kultury. I dobrze się bawić!
Mocno trzymamy kciuki, żeby Kulturzug już na stałe pojawił się na trasie Warszawa-Poznań-Berlin.
Źródło i zdjęcie: Klara Krysiak























